Po pierwsze pisanie. Zaczęło się od tego, że dostałam kopa, żeby napisać esej. Niestety, nie mam już praw do publikacji, pozbyłam się ich wraz z esejem kilka tygodni temu. Tak jak i z prawem do kilku wierszy, które poszły razem z wcześniej wymienionym tekstem. Przerzuciłam się z pisaniem z fantasy na science - fiction i, ku mojemu zaskoczeniu, to było to, czego potrzebowałam. Pisanie znów zaczęło mi sprawiać radość. Wszystko dzięki Runlikowi, spacerom, dziwnym luźnym rozmowom i niczym nieograniczonej swobodzie wyrażania myśli.
Po drugie efekty pisania. Przerzucenie się na S-F przyniosło nieoczekiwane efekty. Znów potrafię przesiedzieć cały dzień dopracowując drobiazgi. Wróciła dawna energia. I już wiem, że na jednym opowiadaniu się nie skończy. Choć, kiedy człowiekowi śnią się jego własne pomysły, nad którymi pracuje od kilku dni, to już chyba lekka przesada. ^^
Po trzecie licencja na wskrzeszanie. Zabraliśmy się za wskrzeszenie idei promowania szeroko pojętej fantastyki na naszym, kaszubskim podwórku. We współ
Wszystko jest na dobrej drodze, znów się rozwijam. Niesamowite uczucie.








--
Visit my dragon on dragonadopters.com, please [link]
--
Wait, what?
--
"And I know that I fly
and the rest is lie"
--
"And I know that I fly
and the rest is lie"
--
"And I know that I fly
and the rest is lie"
--
--
"What Now Draco?... What We Do?... Without You?...Where We Turn?...To The Stars Bowen, To The Stars..."
Previous Page123Next Page